background preloader

Dobre Teksty

Facebook Twitter

10 najciekawszych prezentacji dla branży internetowej - MamBiznes.pl. Liczba konferencji w web designie - i branży internetowej w ogóle - rośnie w zawrotnym tempie. Kolejne konferencje uzupełniane są o nowe techniki, procesy i doświadczenia, które wzbogacają możliwości uczenia się i reprezentują specyfikę oraz dynamiczny rozwój całej branży. Dobra konferencja pozwala na zdobycie eksperckiej wiedzy, a także uzyskania dużej dawki inspiracji do dalszego rozwoju i skuteczniejszej pracy.

Niestety, pojawia się również pewien problem. Nie jest najczęściej możliwe, aby uczestniczyć we wszystkich ciekawych wydarzeniach tego typu. I w tym miejscu pojawia się możliwość, z której mogą skorzystać niemal wszyscy zainteresowani branżą i żądni wiedzy. Wybraliśmy 10 najciekawszych video z konferencji dla branży internetowej. 1.

Tytuł prezentacji: 10 Things to Make Your Site Faster Prowadzący: Chris Coyier Pierwszą propozycją jest wystąpienie Chrisa Coyiera na konferencji WordCamp 2012 w San Francisco: 10 rzeczy, które sprawią, że Twoja strona będzie działać szybciej. 2. 3. Jak rozliczyć przychody ze sprzedaży aplikacji w App Store i Google Play? Autorem wpisu jest Sebastian Bobrowski, Dyrektor Finansowy inFakt. Sprzedaż smartfonów i tabletów rośnie lawinowo, a co za tym idzie zwiększa się chęć (i motywacja) do pisania prostych programów na te urządzenia – tzw. aplikacji. W końcu można je pobrać w każdym miejscu świata, a ciekawy program może liczyć na internetowy rozgłos o naprawdę sporym zasięgu.

Jak łatwo się domyślić, polskie przepisy nakazują rozliczanie takich zarobków. W jaki sposób tego dokonać? App Store i Google Play – podobne działanie, ale różne systemy rozliczeń Zarówno App Store, jak i Google Play oferują aplikacje płatne i darmowe, które można instalować i opłacać (w przypadku płatnych) w prosty sposób z poziomu urządzenia. Wystarczy np. karta kredytowa. Obie platformy są wygodne dla twórców aplikacji, ponieważ nie muszą oni szukać na własną rękę kanałów zbytu dla swoich produktów – napisany program można opublikować w ramach sklepu, a wówczas staje się on dostępny dla każdego użytkownika z dowolnego kraju.

Paweł Tkaczyk: Panie kierowco, który ma pan poziom? Grywalizacja prawa jazdy. Autorem wpisu jest Paweł Tkaczyk W poprzednim artykule pisałem o tym, że – z punktu widzenia kierowcy – kodeks drogowy jest źle zaprojektowaną grą. Występuje tu tylko tzw. wzmocnienie negatywne (mandat, odebranie prawa jazdy, punkty karne), brakuje zaś wzmocnienia pozytywnego (nagród). Opisałem modyfikację fragmentu tej gry – systemu fotoradarów – w taki sposób, by ludzie rzeczywiście chcieli wolniej jeździć. Grywalizacja może jednak zrobić dużo więcej. Zagrajmy o status, nie o pieniądze Kiedy planujemy grywalizację, możemy w kwestii nagród pójść dwoma ścieżkami. Druga ścieżka – niczym jasna strona Mocy w Gwiezdnych wojnach – jest trudniejsza do zaimplementowania, ale rezultaty są długotrwałe. Gabe Zichermann, autor książki „Gamification by Design” ukuł termin SAPS, który oznacza Status, Access, Power, Stuff (Status, Dostęp, Władza i Rzeczy).

Doświadczony kierowca płaci mniej i jeździ szybciej Jak w tej chwili wygląda motywowanie kierowców? Jak być powinno? Połączyć systemy Foto. iPhone 5 się oczywiście świetnie sprzeda… ale nie oznacza to, że jest najlepszym telefonem. Wiele się mówi o tym, że nowy iPhone sprzeda się świetnie, nawet jeżeli wszyscy marudzą zaraz po premierze, że nie wprowadza niemal nic nowego. Przykładem może być model 4S, który wydawał się jedynie kosmetyczną zmianą w stosunku do poprzednika, ale mimo to sprzedał się bardzo dobrze.

Niektórzy upatrują tu skuteczności marketingu Apple, inni bezkrytycznego zaślepienia fanów firmy z logiem nagryzionego jabłka (np. długie kolejki do sklepów). Ja uważam, że to ani marketing (w każdym razie, nie tylko on), ani zaślepienie, tylko powód całkiem racjonalny… tym bardziej powoduje on, że sprzedaż iPhone’a nie jest najlepszym wyznacznikiem tego, czy model był udany na tle konkurencji. Tym powodem jest przywiązanie do ekosystemu, który stworzył Apple. Na czym to przywiązanie polega? To jak w przypadku systemów fotograficznych. Jak mówiłem we wstępie, to całkiem racjonalny powód i nie uważam tego za złe posunięcie ze strony Apple. Źródła grafik: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10].

The $144,146,165 Button ◇ notes.unwieldy. Alter ego logo | WojtekPasterski.com | Skuteczny branding usług. Marketing wirusowy – case Visaxinum - Social24 – analizy i badania Social Media. Michał Sadowski – Nowe vs tradycyjne media – analiza konwersji na przykładzie Brand24. W ostatnich dniach (tudzież godzinach) rozkręciła się w sieci dyskusja na temat kontrowersyjnej prezentacji Bartka Gola szefa SpeedUp Group. Prezentacja bardzo udana i świetna w odbiorze na żywo. Z jedną z przedstawionych tez muszę się jednak nie zgodzić. Chodzi o stwierdzenie: Jeden artykuł w Pulsie Biznesu jest wart 100 w Antywebie ;-) Z ostatnich miesięcy doświadczeń związanych z promocją startupu (Brand24) mam dokładnie odwrotne zdanie. Wpisy na Antyweb pojawiły się dokładnie 6 czerwca i 19 sierpnia. To jednak nie koniec! Oryginalna teza sugerowała, że gdybyśmy pojawili się w Pulsie Biznesu to powyższe dane należałoby przemnożyć razy 100.

Naturalnie nie znaczy to, że mainstreamowe media są be i nie ma sensu zabiegać o ich względy. UPDATE: Odnośnie jakości leadów z obu źródeł. Interia przygotowuje Ding.pl czyli personalizacje treści dla mainstreamu. To ma sens? O Ding.pl słyszałem kilka razy na Facebook, gdzie Paweł Opydo zajawiał nowy produkt portalu. Teraz dowiedzieliśmy się już chyba najważniejszego o tym wynalazku i szczerze mówiąc czuję się nieco zagubiony. Zanim jednak przejdę do rzeczy, których nie rozumiem.

W dwóch słowach napiszę o czym jest Ding.pl. Z video prezentacji wynika, że jest to taki prosty system rekomendującym nam treści zgodne z naszymi upodobaniami. Całość bazuje na guzikach, które będziemy widzieli w różnych miejscach na interia.pl. Do tej pory wszystko jest dla mnie zrozumiałe – choć szczerze mówiąc, myślałem że Interia porwie się na coś więcej, coś co nie ogranicza się tylko do jej zasobów.

Teraz słowo o moich wątpliwościach. Aby sprawdzić moją teorię przyjrzałem się bliżej aktywności czytelników Interii jeśli chodzi o facebookwe lajki czy też oceny artykułów. Nie chcę przez to powiedzieć, że ludzie nie będą kilkać w nowe guziki od Ding.pl bo wszystko zależy od tego jak to zostanie wdrożone. Bielizna, ksiądz i hipermarket. Dlaczego korporacjom brakuje pazura? Interaktywnie.com: Jakiś czas temu sieć obiegł film viralowy Tesco z Natankiem Batmankiem. Milion wyświetleń w kilka dni. Trzeba przyznać, że jak na dużą sieć marketów to dość niecodzienna promocja.

Długo namawialiście Tesco na tę realizację? Dawid Szczepaniak, Pride&Glory Interactive: Zacznijmy od tego, że pomysł na viral pojawił się dużo wcześniej, przy okazji przetargu na agencję interaktywną obsługującą Tesco. A koszt stworzenia takiego virala? Niestety, tego nie mogę powiedzieć. W przypadku Natanka-Batmanka w zasadzie viral "zrobił się sam", wystarczyło sięgnąć do popularnego mema. Tak, reklama Tesco bazuje na wielu popkulturowych elementach, które ludzie cenią.

Mówisz o pazurze. Nie porównujmy nawet tych komunikacji, proszę (śmiech). Podobnych powodów można znaleźć mnóstwo. Nasuwa się zatem wniosek, że współpraca z dużo mniejszymi klientami jest mniej problematyczna. Każdy klient ma swoją specyfikę. Uwielbiam pracować dla mniejszych klientów! Na chodnikach? Tak, latem, od dołu. Jak Lis w kurniku | niekontent.pl. 1. Bo Lisa w sieci nie ma Jak sam powiedział na konferencji: Jestem technologicznym debilem, ale intuicja mówi mi, że to internet jest przyszłością Intuicja to trochę mało.

Sukces w sieci to ciężka, żmudna praca, której efekty widać czasem po latach. To także nieustająca obecność. Arianna Huffington na swoim serwisie pisze codziennie, jest także niezwykle aktywna w mediach społecznościowych. A Lis? Prowadzić serwis w sieci a firmować go – to istotna różnica. 2. Za stronę technologiczną przedsięwzięcia odpowiada NextWeb Media. To także technokraci, nie artyści. Tymczasem główny komunikat PRowy, ten który dociera do przeciętnego internauty brzmi: to Lis zrobi ten wyjątkowy portal. Nie, nie zrobi - nie rezygnuje przecież z pracy w telewizji i we Wprost. Stawia to pod znakiem zapytania wiarygodność internetową (bo nie PRową, a mam wrażenie, że o to chodzi na starcie) nowego projektu. On nie, ale możecie liczyć na odpowiedź jego „community managerów”.

To także problem kontroli. 3. 4. 5. Serwisy www dzięki którym łatwiej prowadzić firmę. Paweł Tkaczyk o startupach i ich markach (InternetBeta 2011) Skuteczny e-mail marketing. E-mail marketing – wbrew częstym opiniom – może być skutecznym narzędziem podtrzymywania więzi z klientami i partnerami. Pod warunkiem, że newsletter jest przemyślany i dotyczy nie tego, o czym chciałby przeczytać nadawca, lecz przede wszystkim tego, co interesuje adresata. Subskrybent poszukiwany Osób chętnych do dopisania się do bazy newsletterowej można szukać na co najmniej kilka sposobów. Podstawą jest pozyskiwanie subskrybentów przez stronę internetową, na której w widocznym miejscu powinien się znaleźć formularz zapisu do newslettera. Okazją do pozyskiwania subskrybentów newslettera mogą być także inne działania prowadzone przez firmę czy markę w Internecie, na przykład w mediach społecznościowych.

Jako, że pozyskiwanie subskrybentów newslettera wiąże się z gromadzeniem danych osobowych, koniecznie należy pamiętać o odpowiednim przechowywaniu pozyskanych danych i zarejestrowaniu bazy w rejestrze GIODO. Newsletter - user friendly? Wyróżnić subskrybenta Promowanie przez edukowanie.